/95_Duk_Jozef.pdf

			Józef Duk (Łódź) 
Temat „dziecięcy" w twórczości Juliana Przybosia 
I 
Urodzony 5 marca 1901 roku w Gwoźnicy Dolnej (dawne województwo rze­
szowskie), tam ukończył czteroklasową szkołę powszechną, następnie uczęszczał do 
I c.k. Gimnazjum Klasycznego w Rzeszowie, świadectwo dojrzałości uzyskał 5 
czerwca 1920 roku. Od listopada tegoż roku do końca czerwca 1923 roku studiował 
polonistykę, historię i filozofię w Uniwersytecie Jagiellońskim. W latach 1926-1928 
uzyskał pełne kwalifikacje jako nauczyciel państwowych szkół średnich w zakresie 
nauczania języka polskiego, historii i filozofii. W okresie międzywojennym praco­
wał w szkolnictwie średnim (w Sokalu nad Bugiem, w Chrzanowie w województwie 
krakowskim i w Cieszynie), w latach 193 7-1939 przebywał dwukrotnie we Francji 
na stypendium literackim. Po drugiej wojnie światowej pracował w redakcjach cza­
sopism literackich jako kierownik działu poetyckiego (,,Odrodzenie", ,,Przegląd 
Kulturalny", ,,Poezja" - tu dział plastyki, ,,Miesięcznik Literacki"). Był także dy­
plomatą (1947-1951) oraz dyrektorem Biblioteki Jagiellońskiej (1951-1955). Tak 
w okresie międzywojennym, jak i powojennym współpracował z wieloma poważ­
. nymi czasopismami literackimi i społeczno-kulturalnymi . W latach sześćdziesiątych 
zdobył sobie pozycję jednego z najwybitniejszych poetów polskich XX w., jak gdy­
by współczesnego klasyka i z nią przeszedł do historii literatury. Zmarł 6 paździer­
nika 1970 r., zasiadając w jury II Międzynarodowego Zjazdu Tłumaczy Literatury 
Polskiej . 
Uprawiał następujące rodzaje twórczości: poezję (lirykę), krytykę literacką 
i eseistykę, działalność przekładową, recenzencką, programotwórczą, krytykę sztuki 
etc. Edytorstwem literatury dla dzieci i młodzieży nie zajmował się nigdy, nie za­
notowano też jego współpracy z czasopismami adresowanymi do niedorosłego czy­
telnika. Jego twórczość poetycka i krytycznoliteracka była w przeważającej mierze 
przeznaczona dla czytelników dorosłych . To, co napisał dla dzieci i z myślą o nich, 
jest nurtem ubocznym w całokształcie jego dorobku. 
Nie uprawiał on poezji dla dzieci w zwykłym tego słowa znaczeniu; pisał raczej 
utwory, których tematem, przedmiotem lub dialogowym partnerem staje się dziecko. 
Jest w ogóle kwestią sporną czy to, co napisał, może się zaliczać do wierszy dla 
dzieci, czy dla jednego dziecka (jego najmłodszej córki Uty), czy też są to zgoła 
liryki dla dorosłych czytelników, utrzymane jedynie w konwencji poezji dla dzieci. 
Poglądy specjalistów są w tej sprawie rozbieżne. Nie przesądzając sprawy tu i teraz 
878 Józef Duk 
dopowiedzmy, że dla zwykłych, średnio uzdolnionych dzieci wydają się te liryki 
zdecydowanie za trudne, a niemały kłopot sprawiają także wielu dorosłym . Dlatego 
też dla określenia ich ambiwalentnego charakteru najodpowiedniejszy wydaje się 
tennin „wiersz dziecięcy", który później zostanie objaśniony. 
II 
Krytykę literacką Przybosia dotyczącą twórczości dla dzieci podzielić można na 
następujące działy tematyczne: szkice programowe, recenzje fachowych publikacji 
poświęconych tej problematyce, recenzje książek dla dzieci oraz zazwyczaj istotne 
przygodne wzmianki. W dziale pierwszym spotykamy ważne teksty, zgrupowane 
głównie w jego książce 7.apiski bez daty (Warszawa 1970). I tak na przykład notatka 
zatytułowana Wiersze dla dzieci czy poezja dziecięca (s. 232- 233) zawiera swoistą 
deklarację programową: należy zacząć tworzyć wiersze, jakie mogłyby się podobać 
dorosłym i dzieciom, nie wszystkim naturalnie, ale tym najczulszym, wymagającym, 
o żywej wyobraźni językowej . Tej dyrektywie twórczej poeta podporządkował 
swoje wiersze „dziecięce". 
W zapisku Słuchając mowy dziecka (s. 66-71) zamknął interesujące rozważania 
o rozwoju mowy dziecięcej w jej kolejnych stadiach oraz o jej podobieństwie do 
języka chińskiego, najstarszego języka świata . Jest w tym tekście również zachęta 
do naukowego badania gaworzenia dzieci, które autor uważał za podstawę do stwo­
rzenia języka naturalnego człowieka. Mord ptaków (s. 159-162), wychodząc od 
konkretnego zdarzenia z udziałem małej Uty (zły człowiek zburzył ptasie gniazdo 
i pozabijał pisklęta, którymi Uta się opiekowała), przynosi istotną refleksję moralną: 
zwierzę jest wobec człowieka bezbronne i dlatego nie ma on prawa uznawać cier­
pienia swych „młodszych braci" za nieważne. Podobny tok refleksji cechuje Źre­
baczka (s. 367- 370), który traktuje o drastycznej, tkwiącej w człowieku radości 
zabijania i o sposobach przezwyciężania tej morderczej żądzy. Punktem wyjścia 
(może pretekstem) jest tu porównanie Uty - podlotka do małego, jeszcze niezgrab­
nego konika. Temat do wiersza przedstawia Utę wybierającą się po raz pierwszy do 
przedszkola, jej zachowanie oraz tłumiony i przypisywany otoczeniu niepokój . Czas 
ulubieńców boskich (s. 120-121 ) to teoretyczny wywód o dorosłej funkcji dzieciń­
stwa w dojrzałym życiu artysty, zilustrowany później wierszami (np. Siostra czy 
Świat się oddala). 
Wiele odkrywczych myśli zawarł poeta w artykule Uwaga! Sztuka dziecka 
(,,Przegląd Kulturalny" 1958, nr 29, s. 6 i przedruk w jego Sensie poetyckim, wyd. 
II, t. I, Kraków 1967, s. 269- 276), napisanym na marginesie książki Bogdana Su­
chodolskiego O pedagogikę na miarę naszych czasów (Warszawa 1958). Zarzucając 
autorowi, że referuje tylko cudze poglądy, a nie sięga do własnych badań nad 
dziećmi i do własnych doświadczeń z lat dzieciństwa, poeta sprzeciwił się tezie, że 
dziecko w swoich malunkach nieporadnie odtwarza trójwymiarową rzeczywistość ; 
stwierdził natomiast, że przejawia ono pierwotny i żywiołowy popęd do koloru, 
łączy barwy jedynie w ten sposób, żeby działały najsilniej . Stąd też zachwyty sław­
nych malarzy abstrakcjonistów dla niestępionej, najświeższej wrażliwości malar­
skiej dziecka; stąd również podobieństwo malarstwa konturowego epoki paleoli-
Temat „dzi ecięcy" w twórczości ... 879 
tycznej do rysunków dziecięcych. Artykuł kończył się postulatem skierowanym do 
nauczycieli rysunku: niech pokazują dzieciom rzeczy ładne, niech kierują ich wzrok 
na kolor i niech jak najrzadziej je poprawiają. 
Entuzjastycznie odniósł się natomiast poeta do Wielkiej zabawy Jerzego Cieśli­
kowskiego (Wrocław 1967 - recenzja Przybosia w „Życiu Warszawy" 1968, nr 24, 
s. 3), znajdując w niej nie tylko satysfakcjonujące go analizy wierszy dla Uty, ale 
także potwierdzenie własnych intuicji i poglądów . W swej recenzji stwierdził, że 
dzieckiem jest się po to, żeby się bawić, oraz że dziecięce gry i śpiewanki to przed­
miot poważnych badań pedagogów, etnografów, badaczy folkloru, językoznawców, 
pisarzy dla dzieci i poetów. Wielką zabawę określił jako dzieło pionierskie, zaś jej 
autora jako krytyka o niezawodnym smaku, jako znawcę poezji i jej wybitnego ba­
dacza. Najwyżej ocenił partię książki poświęconą wyobraźni i językom dziecięcym, 
znajdując tam aprobatę własnej koncepcji, która brzmi : dziecko jest naturalnym 
poetą, gdyż słowo jest dlań przedmiotem radosnej zabawy, a poezja - aktem przeży­
cia i wzruszenia, takim samym jak taniec lub śpiew. 
Poeta dorosły sięga natomiast w swoje lub cudze dzieciństwo po to, by wziąw­
szy zeń słowo czyste, zrewolucjonizować nim zastane schematy literackie. Pogląd 
ten uzupełnił Przyboś konstatacją, że w wierszach każdego prawdziwego poety, 
nawet jeśli wyrażają one smutek starości , krąży utajona pierwotna dziecięca radość 
zabawy, płynąca z władzy nad językiem. Ta entuzjastyczna, ale zarazem fachowa 
ocena dzieła naukowego świadczy o dużej znajomości problematyki pisarstwa dla 
dzieci. Trzeba też zasygnalizować fakt, że samorodną twórczość tego rodzaju włą­
czał poeta do folkloru (jako jego odmianę) oraz ustalenie, że zabawy dorosłych stają 
się z czasem zabawami dzieci. 
III 
Jako krytyk literacki recenzujący książki z zakresu literatury dla dzieci zade­
biutował Przyboś na łamach „Przeglądu Kulturalnego" ( I 958, nr 41 , s. 5) w ramach 
serwisu krytycznego z nowości i wznowień dla dzieci. Obok niego w serwisie tym 
wystąpili : Bohdan Czeszko, Jerzy Broszkiewicz i Jacek Bocheński . Poeta nasz 
omówił książeczkę z wierszami Romana Pisarskiego Rzek/a rzepa rzepakowi (War­
szawa 1958) i szkic powieściowy Zofii Kossak Warna (Warszawa 1958). Jego oce­
ny nie były wysokie: wiersze Pisarskiego określił jako drewniane, kiepskie i nudne, 
pisane bez poetyckiego słuchu , rymopisarskiego talentu i dowcipu . O Warnie pisał 
z większym umiarem; stwierdził, że jest to dorywczy szkic, rzecz pomniejsza i 
uboczna z obszernego warsztatu autorki, tworzona w intencji hagiograficznej , która 
jednak chybia. O bohaterze Warny, Władysławie Jagiellończyku stwierdził kąśliwie, 
że rozpoczyna on ciąg sławnych zgonów, świadczących tyleż o polskim bohater­
stwie, co o nierozumie politycznym, gdyż heroiczny królewicz stał się ofiarą antytu­
reckiej polityki papiestwa. 
W roku 1960 na łamach miesięcznika „Polska" (nr 7, s. 24-25) recenzował on 
wznowienie Przygód Sindbada - Żeglarza (Warszawa 1960), pióra Bolesława Le­
śmiana . Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu , że leśmianowska trawestacja stała 
się dlań tylko pretekstem do kolejnej apologii fascynującego go poety, w którego 
880 Józef Duk 
twórczości podziwiał niezwykłą oryginalność, zjednoczenie wybujałej wyobraźni 
z realistycznym widzeniem najdrobniejszych szczegółów, sugestywność wizji, wie­
loznaczność słów i obrazów, głębię filozoficzną, eksplorację baśni ludowej etc. 
W jego liryce i opowieściach fantastycznych prozą - konkludował Przyboś - znala­
zły potężny wyraz chwała i wspaniałość istnienia. 
Gdy najmłodsza córka poety, Uta, znalazła się w klasie pierwszej, poddał on 
ocenie Wierszyki w „Elementarzu" (,,Kultura" 1963, nr 19, s. 12 i przedruk w jego 
Sensie poetyckim wyd. II, t. 1, s. 277-279), dokonując krytycznego rozbioru za­
mieszczonych tam utworów poetyckich. Za kryterium kwalifikujące wiersz do ele­
mentarza uznał on zachowanie małych czytelników: zainteresowanie dla danego 
tekstu czy jego brak. Był bowiem przekonany, że dobry wiersz sam wchodzi 
w ucho, lekko i bez wysiłku, jak np. Abecadło i Murzynek Bambo Juliana Tuwima. 
Jednak w innym wierszu tego autora, a mianowicie w Warszawie, dostrzegł on ten­
dencyjność i sztuczność. Zwrócił również uwagę na fakt, że siedmioletniemu dziec­
ku obce jest jeszcze poczucie dumy, eksponowane w tym wierszu, który poza tym 
przedstawia sobą galimatias obrazowo-rytmiczny, niełatwy do zapamiętania i recy­
tacji. Jeszcze gorzej wypadła jego ocena Ojczyzny Antoniego Słonimskiego, w któ­
rej uwypuklił sprzeczność między zamierzonym przez autora morałem a faktyczną 
wymową utworu. Pod adresem Mariana Falskiego, twórcy Elementarza skierował 
Przyboś postulat, aby przed zamieszczeniem wierszy w kolejnym wydaniu swego 
podręcznika sprawdzał ich jakość na dzieciach. W wierszykach dla nich obowiązuje 
bowiem w jeszcze wyższym stopniu niż w poezjach dla dorosłych świeżość i traf­
ność przenośni. 
Najambitniejszym dokonaniem naszego poety jako recenzenta książek dla ma­
łoletniego czytelnika był jego obszerny artykuł Poezja dla dzieci (,,Kultura" 1964, nr 
19, s. 3), sumujący jego wieloletnie przemyślenia w tej dziedzinie, systematyzujący 
aktualną produkcję piśmienniczą i stanowiący zarazem zbiorczą recenzję około 
czterdziestu książek. Pracę tę dedykował swej córeczce Ucie, która mu w ocenie 
pomagała. Zwrócił przede wszystkim uwagę na wysokie nakłady książek dla dzieci, 
wielokrotnie przewyższające nakłady tomików poezji dla dorosłych, a w związku 
z tym na konieczność staranniejszej kontroli ich poziomu artystycznego. Wyodręb­
nił dwa zasadnicze działy tej produkcji: wiersze dla .najmłodszych oraz dla dzieci 
starszych, przydając do tego jeszcze mimowolne wiersze dla dzieci. 
Rymowanki dla najmłodszych są - stwierdzał - utworami słownymi i jednocze­
śnie gestycznymi: mówi się je i pokazuje, jak jest np. w wypadku znanej piosenki 
ludowej Sroczka kaszkę warzy/a. W dziedzinie wierszy dla najmłodszych nie za­
uważył on żadnych wybitniejszych zjawisk, żadnego utworu, który byłby zapisem 
gestów i ruchów, scenariuszem najprostszej zabawy. Nawet dokonania Janiny Pora­
zińskiej w tej mierze wydały mu się nazbyt literackie, natomiast rozpatrywane tomi­
ki innych autorów określił jako najdalsze od dziecięcej prawdy i poezji, pełne cu­
kierkowej minoderii, których jedyną wartością jest rytmiczne uszeregowanie słów . 
Podkreślił też fakt, że mówienie dobrych wierszy rozwija składność i płynność mo­
wy dziecka, dlatego też rytm wierszy przeznaczonych dla najmłodszych musi być 
regularny i wyraźnie miarowy. Wobec braku dobrych książeczek dla małych dzieci 
Temat „dziecięcy" w twórczości ... 881 
Przyboś zaproponował redaktorom „Misia" i „Świerszczyka" ogłoszenie konkursu 
dla młodych matek na rymowanki dla swoich pociech. Propozycja ta nie została 
jednak podjęta i zrealizowana. 
W dziale wierszy dla dzieci (poza najmłodszymi) wyróżnił poeta kontynuacje 
dwóch wielkich szkół poetyckich; mistrzynią pierwszej mianując Marię Konopnic­
ką, mistrzem zaś drugiej - Juliana Tuwima. Gdy idzie o przedstawicieli szkoły 
pierwszej, to naczelne miejsce przyznał on wspomnianej już Janinie Porazińskiej, 
stylizującej na dziecięcą nutę piosenki ludowe. Poza tym wymienił Hannę Janu­
szewską i Wandę Chotomską, opatrując te nazwiska uwagą: ,,Konopnickiej jednak 
w tych wierszach mniej , więcej rozwlekłości , mało prostoty". W szkole Tuwima za 
najlepszego po nim uznał Jana Brzechwę, ,,władcę doskonałego rytmu i rymu", 
który jednak wskutek pracowitości ogłosił też, niestety, wiele rzeczy słabszych, jak 
np. Pali się lub Szelmostwa lisa Witalisa. Bardzo ładne wierszyki, lekkie, dowcipne 
i pełne wdzięku tworzy też - jego zdaniem - Joanna Kulmowa. Swoistym, grote­
skowo-abstrakcyjnym humorem, trudniejszym niż Tuwima i Brzechwy, bawi dzieci 
Ludwik Jerzy Kern. 
W dziale mimowolnych wierszy dla dzieci, a więc takich, które były pisane dla 
czytelnika dorosłego, ale po latach przesunęły się w świadomości estetycznej społe­
czeństwa do kategorii wierszy dla dzieci i młodzieży, wymienił Przyboś utwory Or­
-Ota (Artura Oppmana), niektóre wiersze Tuwima (np. Dwa wiatraki i Budowali 
biały dom), Dwie wiewiórki Jerzego Kiersta, liryki Tadeusza Kubiaka (np. Wakacje) 
i Jana Izydora Sztaudyngera (np. Nie trzeba w lesie kląć). Natomiast wiersze Le­
opolda Staffa, przeznaczone decyzją wydawnictwa dla dzieci, ocenił negatywnie, 
opatrując jeden z nich pt. Bajka słowami: ,,Ani to dla dzieci, ani dla dorosłych. Ze­
starzało się i zgrzybiało, a nie zdziecinniało ... " 
Pewne przygodne wzmianki, czynione przezeń na marginesie innych rozważań, 
też zasługują tu na przypomnienie. Tak na przykład, oceniając pierwszy tomik po­
etycki Jerzego Harasymowicza Cuda (Warszawa 1956; recenzja w „Przeglądzie 
Kulturalnym" 1957, nr 6, s. 3), Przyboś podnosił jako jego główny walor „wielką 
zabawę i pełne olśnienia rozradowanie, zachowane szczęśliwie z czasów dzieciń­
stwa", a także świeżość i baśniowość jego poetyckiej wyobraźni . W recenzji „Rocz­
nika Literackiego" za rok 1956 (Warszawa 1957; ,,Przegląd Kulturalny" 1958, nr 9, 
s. 6-7) poeta wytknął jego redaktorom usunięcie zeń działu literatury dla dzieci 
i młodzieży, podkreślając, że także ona należy do sztuki i jako taka powinna podle­
gać ocenie artystycznej, uznano zaś ją za wyłączną domenę pedagogów. Analogicz­
nie pisząc o zebranych Wierszach Józefa Czechowicza (Lublin 1963; recenzja 
w „Kulturze" 1964, nr 23, s. 8) nie omieszkał zauważyć, iż tragicznie zmarły liryk 
był również znakomitym poetą dla dzieci, zaś jego wiersz Jak groch wędrował jest 
arcydziełkiem. Jak stąd widać, problematyka dobrej literatury dziecięcej i młodzie­
żowej stale zaprzątała Przybosiowi umysł i nie tracił żadnej okazji, by zamanifesto­
wać swój serdeczny dla niej stosunek. 
882 Józef Duk 
IV 
Dla charakterystyki interesujących nas tekstów poetyckich tego twórcy bardzo 
użyteczny okazuje się - wprowadzony przez Jerzego Cieślikowskiego - tennin 
,,wiersz dziecięcy", który oznacza poetycką strukturę uwarunkowaną typem wy­
obraźni dziecięcej, kategorię gatunku niezależną od adresata, w której funkcjonuje 
i sprawdza się określony rodzaj wyobrażeń, wspomnień czy emocji. Wiersz dziecię­
cy nie musi być pisany dla dzieci, może nigdy nie wejść do żadnej dziecięcej anto­
logii; jego istotą jest bowiem próbowanie poetyki dziecięcej, tj. działanie wyłącznie 
estetyczne. 
Utworów tego rodzaju napisał Przyboś stosunkowo sporo, pierwsze z nich po­
czął ogłaszać w czasopismach literackich już w roku 1946, potem włączał je do 
kolejnych tomów swoich wierszy, by dopiero pod koniec życia zebrać je w oddziel­
nej publikacji książkowej pt. Wiersze i obrazki (Warszawa 1970) oraz w cyklu Wier­
sze dla Uty, zamieszczonym w retrospektywnej edycji Utwory poetyckie (Warszawa 
I 971, I 975). Podnietą do podjęcia tego rodzaju twórczości były dlań wydarzenia 
natury osobistej, a mianowicie narodziny kolejnych córek. Najstarszej, Wandzie, 
poświęcił krótki liryk zatytułowany 4 IV 1943 (dzień jej narodzin). Młodszej Julii 
(urodzonej 15 stycznia I 947 r.) ofiarował już kilka wierszy: Ulotna (,,Odrodzenie" 
1946, nr 38, s. 1), Na „Dzień ptaków" (tamże), Czary-mary (,,Odrodzenie" 1947, nr 
39, s. 1-2), Ręce dziecka (tamże), Kołysanka wiosenna (,,Przekrój" 1947, nr 115, 
s. 7). Najmłodszej Ucie przeznaczył zaś wierszy najwięcej, poczynając od Świtu 
kwietniowego (,,Przegląd Kulturalny" 1957, nr 19, s. 4), a kończąc na Osiołku, Aj 
Pietri i Uciesze (w Utworach poetyckich, wyd. I, jw., s. 642-643, 647, 648-649). 
Oto tytuły jego pozostałych „dziecięcych" utworów: Dwie wiosny, Telefon dwulet­
niej Uty, Dziecko i paw, Chowanka, Rymowanka kwietniowa, Rymowanka wrze­
śniowa, Rymowanka październikowa, Rymowanka majowa, Rymowanka za wczesna, 
Lekcja, Rymowanka czerwcowa, Rymowanka grudniowa, Spacer majowy 
(w Utworach poetyckich, wyd. I, jw., s. 617-641). 
Swoje wiersze „dziecięce" świadomie konstruował on w myśl zasad własnej 
poetyki, mając świadomość, że utwór taki bywa swoistą grą lub wariacją relaksową, 
ale staje się też miejscem poetyckiego odkrycia, doświadczeniem nowych środków, 
intelektualną próbą nowego pojęcia zabawy. Utwory te budował z rozmysłem, kre­
ował całość z wybranych podzespołów języka, poezji i kultury. W jego apriorycz­
nych założeniach poezja „dziecięca" spełnia tak podstawowe funkcje literatury dla 
dzieci i młodzieży (estetyczną, poznawczą i wychowawczą), jak i jej zasadnicze 
zadania: apelowanie do bogatej wyobraźni dziecka, operowanie elementami fanta­
styki, imperatyw dynamiki, niezwykłość i niecodzienność, elementy humoru i komi­
zmu, inspiracja oryginalną twórczością dziecięcą, obecność motywów literatury 
ludowej etc. 
Koncepcja „dziecięcej" poezji Juliana Przybosia zasadza się na dialogowym 
zderzeniu mowy dorosłego poety i dziecka, na poglądzie, że podobnie jak poeta 
dziecko jest „słowiarzem", zafascynowanym możliwością igrania słowami i ich 
układami. Jego inwencja zmierzała do eksplorowania podstawowych cech struktu­
ralnych dziecięcego języka: mechanizmów analogii, rozbijania złożonych całostek 
Temat „dziecięcy" w twórczości ... 883 
znaczeniowych i zasady utożsamiania słowa z rzeczą. Dzięki temu mógł on nawią­
zać kontakt ze sposobem myślenia dziecka, jego fantazjotwórstwem i prostolinijną 
logiką rozumowania. Dzięki temu też stało się możliwe partnerstwo między nim 
a jego najmłodszą córeczką w licznych - wymienionych wcześniej - Rymowankach. 
Zasadza się ono na poczuciu szacunku wobec językowych i myślowych doświad­
czeń dziecka. Tworzenie tego rodzaju wierszy wymagało zatem od poety podgląda­
nia i podsłuchiwania innej wyobraźni oraz innego języka, a była to na pewno pasjo­
nująca go czynność. W utworach tych żywa jest także pamięć jego własnego dzie­
ciństwa, tak bardzo przezeń w ostatnich latach życia eksplorowanego, ewokowanego 
i mitologizowanego. 
W przedmowie do Wierszy i obrazków (1970) stwierdził, że liryki te zrodziły 
się „ze zwyczajnych radości ojcowskich" i z niezwyczajnego, uważnego słuchania 
języka Uty: ,,od niemowlęcego gaworzenia do zadanych sobie dla zabawy lekcji -
niemalże lingwistycznych". W książce tej można odróżnić problematykę stricte 
,,dziecięcą" od „dorosłej", najczęściej filozoficznej, egzystencjalno-ontologicznej, 
biorąc za podstawę podziału stopień aktywności dziecka w danym utworze. Zdarzają 
się zatem teksty, w których jest ono traktowane przedmiotowo i poniekąd okazjo­
nalnie, jak np. Ręce dziecka lub Świt kwietniowy, następnie wiersze do dziecka adre­
sowane, jak np. Kołysanka wiosenna, dalej takie, w których pojawia się ono jako 
uczestnik specyficznych działań, np. Telefon dwuletniej Uty, a wreszcie i takie, 
w których występuje ono jako równorzędny partner „dorosłego" podmiotu liryczne­
go: są to prawie wszystkie Rymowanki i Chowanka. W tej ostatniej grupie zasługuje 
na podkreślenie imitowany (lub wprost przejęty) mechanizm językowych przejęzy­
czeń, np. ,,na czubie tadu czaje" (= na czubie sadu staje, Rymowanka za wczesna), 
kunsztowne kontaminacje słowotwórcze, np. ,,bełtotliwie" (= ,,bełkotać" + ,,bełtać", 
Telefon dwuletniej Uty) oraz subtelny i powabny humor poetycki. 
Oddzielna kwestia to świetna jak zawsze u tego poety strona językowo­
-warsztatowa, słowem poetyka: świeże, choć oparte na spetryfikowanych idiomach 
metafory, np. ,,drzewa ( ... ) przychyliły nieba łące" (Świt kwietniowy), precyzyjna 
instrumentacja głoskowa, oryginalne onomatopeje, służące z powodzeniem naśla­
dowaniu budowy słowotwórczej, fonetyki, form fleksyjnych i rytmu języka małego 
dziecka, rzadkie acz gustowne peryfrazy, zdrobnienia, animizacje, personifikacje, 
udatne hiperbole, archaizacje składniowe i znaczeniowe, zapożyczenia z języków 
obcych i obcojęzyczne cytaty, a także antonimy i powtórzenia. Największą inwencję 
wykazał on jednak w tworzeniu neologizmów: są tu composita, złożenia o członach 
nierównych ze spójką, np. słynny już „miłodźwięk" w Rymowance swobodnej, lub 
bez niej, wyrazy o podwojonym przedrostku, np. ,,najnajniżej" w Rymowance wrze­
śniowej, neologizmy semantyczne, powstałe przez naśladowanie niedokładnego 
przyswajania przez dziecko znaczenia danego wyrazu, np. w samym Telefonie 
dwuletniej Uty: ,,słuchajka" (= słuchawka telefoniczna), ,,łaba" (= łabędź), ,,słuch" 
(= ucho). Tworzy on także nazwę czynności od przysłówka, np. ,,wcześniejszenie" 
w Rymowance za wczesnej, kontaminuje czasownik z rzeczownikiem, np. w Osiołku 
,.potupot" (potupać + tupot), wymyśla nowe czasowniki, np. w Rymowance majowej 
1-., , , tan „arvkwitnie", zaś w Dwóch wiosnach „odkwita" w kałuży niezapominajka 
884 Józef Duk 
lata. Do tego bogatego wachlarza poetyckich środków trzeba dodać jeszcze tzw. 
rymy wewnętrzne, np. ,,po nici, po wici" (w Telefonie dwuletniej Uty) oraz wyrazi­
stą szatę rytmiczną. 
Praktykując wyłącznie tzw. wiersz wolny (= coraz to inny kształt metryczny do 
każdego nowego wiersza, adekwatny wobec jego treści), potrafił on jednak nadać 
swoim utworom „dziecięcym" niekwestionowaną, nowoczesną melodyjność. 
W wierszach wczesnych, pisanych dla starszych sióstr Uty, jest ona widoczniejsza, 
natomiast w Rymowankach rytmika wydaje się mniej uderzająca, co wynika z faktu, 
że mają one przeważnie strukturę dialogową. 
Julian Przyboś pisał swoje wiersze „dziecięce" z całą artystyczną powagą, z ta­
ka samą, jaka towarzyszyła mu przy tworzeniu wszystkich innych utworów. Współ­
żyjąc wyobraźniowo z córeczką Utą, uczestnicząc w jej słowotwórczych zabawach, 
odnalazł w sobie wyrafinowaną naiwność, współkrewną dziecięcej fantazji . Utwory 
te dorównują swobodą skojarzeń i lotem fantazjotwórstwa jego najambitniejszym 
poematom skupionym w cyklu Pióro z ognia (Warszawa 1938). Eksploracja mowy 
dziecka otworzyła przed nim nowe możliwości : tworzenia przedziwnych neologi­
zmów, niepowtarzalnych nazw, tajemniczych dwuznaczników i zaskakujących 
przekręceń . Zaobserwowane postępowanie językowe dziecka pozwoliło mu wrócić 
do mitycznego, niespotykanego w normalnym użyciu języka, stanu idealnej równo­
wagi między słowem a rzeczą. Największym może osiągnięciem jego poezji „dzie­
cięcej" jest konstrukcja nowego podmiotu lirycznego, obdarzonego podwójną oso­
bowością: ,,dorosłego" poety i dziecka. 
Wiersze „dziecięce" Juliana Przybosia, niewątpliwe jego nowatorskie osiągnię­
cie poetyckie, kojarzyły się krytykom literackim z wcześniejszymi analogicznymi 
próbami, niekoniecznie o profilu „dziecięcym", m.in. ze Slopiewniami Tuwima, 
z liryką późnego Staffa i z juveniliami naszego poety, ogłoszonymi w almanachu 
studenckim Hiperbola (Kraków 1922). Wiersze i obrazki zostały uznane przez kry­
tykę literacką za zjawisko niezwyczajne, dające sposobność do przewartościowania 
dotychczasowej twórczości poetyckiej Przybosia i do nowej jej interpretacji . 
Bibliografia 
Antologia poezji dziecięcej, wybrał i opracował Cieślikowski J., Wrocław 1980; BN I, s. 233 . 
Balcerzan E., Odbiorca w poelji dla dzieci. (W książce zbiorowej :) Poezja i dziecko. Materiały 
z sesji literacko-naukowej. Poznań 1973, s. 11- 39. 
Barańczak S., Język dziecięcy a poezj a dla dzieci. (W książce zbiorowej :) Poelja i dziecko, jw., 
s. 40-62. 
Tenże, Poeta dziecko świadome . .,Nurt" 1971 , nr 6, s. 13-15. (Rec. Przyboś J. , Wiersze i obrazki. 
Warszawa 1970). 
Cieślikowski J., Wielka zabawa. Wrocław 1967. 
Tenże, Wiersz dziecięcy . ,,Miesięcznik Literacki" 1971 , nr 5. 
Duk J., Elementy poetyki „dziecięcych" wierszy Juliana Przybosia . .,Polonistyka" I 984, nr 3, 
s. 202-2 14. 
Temat „dziecięcy" w twórczości ... 885 
Tenże, Wiersze „dziecięce" Juliana Przybosia. Kontekst - geneza - recepcja. ,,Prace Polonistycz­
ne", seria 41: 1985, s. 437-450. 
Frycie S., Literatura dla dzieci i młodzieży w latach 1945-1970. T. II. Warszawa 1988. 
Heska-Kwaśniewicz K., Poeta i dziecko (0 Julianie Przybosiu), (w pracy zbiorowej) Szkice 
z literatury dla dzieci i młodzieży. Katowice 1981, s. 90-1 O I. 
Waśkiewicz A.K., Homo faber i homo ludens. ,,Fakty i Myśli" 1971, nr 17, s. 6 i 11. 
(Rec. Przyboś J., Wiersze i obrazki. Warszawa I 970). 
 0001 0002 0003 0004 0005 0006 0007 0008 0009